Znajdź nas na Facebooku

Rejs morski (Włochy, Elba, Korsyka, maj 2018)

Podczas jazdy busem zrodził się pomysł, aby odwiedzić Pizzę, jedno z najsłynniejszych miasteczek we Włoszech. Zanim jednak tam trafiliśmy zachwyciliśmy się Alpami Julijskimi. W południe dotarliśmy na Piazza dei Miracoli, zwany też placem Piazza del Duomo. Jako ciekawostkę warto dodać, że wpisany jest już od 1987 na listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego UNESCO i uznawany jest za jeden z głównych ośrodków architektury średniowiecznej na świecie. Należą do nich: Katedra, Baptysterium, Krzywa Wieża i Camposanto Vecchio.
Najbardziej zaskoczyło nas wnętrze Katedry Santa Maria Assunta zbudowanej w 1118 roku. Jej budowa była możliwa dzięki odebranym łupom saraceńskich piratów z Palermo. Najcenniejszym zabytkiem katedry były drzwi z brązu oraz mozaika.
Tuż obok znajdowało się Camposanto Monumentale - cmentarz Camposanto Monumentale Camposanto, inaczej zwanym Świętym polem. Cmentarze w tamtych czasach przybierały kształt czworoboku otoczonego otwartymi do wewnątrz krużgankami.  Ten miał wymiary 130 x 52 m i otoczony był 12 metrowymi murami ozdobionymi freskami, które kiedyś ciągnęły się niemal przez 0,5 km, ale niestety zostały niemal doszczętnie zniszczone w 1944 przez Aliantów.
Nioopodal stał Baptystrerium, przypomnijmy, że była to specjalna budowla przeznaczona do obrządku chrzcin. To największy taki obiekt na terenie Włoch. Ta jest niezwykła także dlatego, że łączy wiele stylów architektonicznych: romański, gotycki, bizantyjski, zaś sceny zdobiące ambonę datowaną na 1260 r. są zapowiedzą włoskiego Renesansu.  Niektórzy z nas mieli szansę posłuchać  kobiety wydającej dźwięki oddalone od siebie o tercję, które brzmią jak trójdźwięk. Świadczy to o doskonałej akustyce i możliwości sterowania nakładaniem na siebie fal dźwiękowych. Mało kto wie, że i ta budowla jest krzywa, jej odchylenie stanowi 0,6 stopnia w stronę katedry.  Krzywą Wieżę postanowiliśmy zwiedzić z zewnątrz.  W rzeczywistości była to  dzwonnica przykatedralna wzniesiona z 14,5 tysiąca ton marmuru. Budowano ją przez 199 lat.  Ze względu na płytkie wody gruntowe w tym rejonie, fundamenty sięgnęły tylko 3 metrów. Skutkiem tego bardzo szybko, już po zbudowaniu pierwszej kondygnacji, część budowli zaczęła tonąć i odchylać się w południową stronę. Próbowano to w różny sposób skorygować, ale bezskutecznie.

Po wyjeździe z urokliwego miasteczka udaliśmy się do Punta Alli portu, gdzie czekał na nas jacht. Nasz kapitan Adam, wraz z Darkiem, sprawdzili wszystko i bez większych przeszkód rozpoczęliśmy przepakowywanie.  Właśnie tam rozpoczęła się dla niektórych z nas pierwsza przygoda żeglarska. Adam bardzo cierpliwie wytłumaczył nam istotne rzeczy. Wieczorem udaliśmy się na deptak poobserwować wpływające jachty. Rano szybkie śniadanie i wyruszamy w drogę. Wielu z nas miało  po raz pierwszy możliwość posterować statkiem, co nie jest takie proste jak się wydaje.  Płynąc przez Morze Tyreńskie wreszcie dotarliśmy do Giglio – włoskiej wyspy której większość stanowi rezerwat przyrody. Obrzeżem jest stara budowa, która ucierpiała w wyniku niszczycielskiego działania soli. Mieliśmy wrażenie, że czas chwilowo się tam zatrzymał. Spędziliśmy tam całe popołudnie, zjedliśmy kolację. Podobno była pyszna, ja tymczasem postanowiłam zdobyć najwyższy szczyt ,gdzie niestety obsunęła mi się noga, która jak się dużo później okazało została złamana.  Rano niestety znowu było trzeba opuścić urokliwą wyspę czekała na nas przecież Korsyka.

Na Korsykę płynęliśmy całą noc. Była to pierwsza ważna dla nas wachta. Nad ranem ukazały nam się nawet delfiny, które pokazały nam się tylko na chwilę i nie bardzo były zainteresowane naszą łajbą. Wyspa zaskoczyła nas bujną roślinnością, wysokimi górami i zabytkami. Myślę, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Cieszę się, że postanowiliśmy zostać tu jeszcze jeden dzień.  Jednym z symboli Korsyki jest głowa Maura. Przez wiele lat Korsyka była podległa, a bijące się o nią państwa doprowadziły do jej upadku. Przygodę z Korsyką rozpoczęliśmy od Bastii, a dokładnie placu St- Nicolas, skąd ciągły się niewielkie uliczki prowadzące do rynku i starego portu. Zaskoczyła nas tu liczba zadrapanych i uszkodzonych pojazdów bez problemu poruszających się po wyspie.  Mimo konieczności przejechania wielu kilometrów postanowiliśmy udać się do Bonifaccio.  Stare miasto, skryte za fortyfikacjami, tuż nad zatoką riasową nie bez powodu znajdowało się na pierwszych stronach przewodników.  Do Ville Haute (górnego miasta) dotarliśmy kolejką. Na szczycie wzniesienia zobaczyliśmy bramę genuńską, cytadelę, schody, klify, mariny, pozostałości murów obronnych i cmentarz żeglarski. Korsykanie bardzo troszczą się o zmarłych, dlatego na miejsce ich spoczynku wybierają piękne punkty widokowe, a ten cmentarz zaliczany jest do najpiękniejszych na świecie.
Wracając z Bonifaccio zahaczyliśmy o przełęcz Bavelli 1218 m n.p.m. podziwialiśmy poszarpane szczyty. Znajduje się tam także matecznik sosny czarnej. Drzewa zostały powykręcane podmuchami silnego wiatru. Tuż nieopodal przełęczy znajduje się kapliczka Matki Boskiej, której niektórzy nie tylko powierzyli swój los idąc w góry, ale także dziękowali  za szczęśliwy powrót.

Na deser popłynęliśmy do Elby. Okazało się, że zajęliśmy ostatnie miejsce w marinie, co bardzo nas ucieszyło. I tym razem szczęście się do nas uśmiechnęło.  Odwiedziliśmy miejsce zesłania Napoleona . Warto tu nadmienić, że spędził tam zaledwie 10 miesięcy i uciekł.  W czasie wolnym każdy z nas wybrał coś innego, ja z Marcinem postanowiliśmy nacieszyć się plażą, gdzie Aneta wraz z Andrzejem zobaczyli basztę i resztę starego miasta. Z łezką w oku opuszczaliśmy Elbę wiedząc, że jutro już wracamy do domu.

Ania

 

Powrót

Skontaktuj się z nami

Zadzwoń do nas

33 497 10 57
pn - pt 8:00 - 16:00

Godziny otwarcia

poniedziałek - piątek
8:00 - 16:00

Napisz do nas

Zapytanie o czarter

Skorzystaj z formularza zapytania
Kursy motorowodne
ISSA - Federacja Szkół Żeglarskich
STCW
Księgarnia Morska - mapy, locje, przewodniki żeglarskie
Klub żeglarski Halny