Znajdź nas na Facebooku

Rejs morski (Grecja, Cyklady, wrzesień 2018)

„Kapitan zawsze dokłada starań, aby zrealizować program rejsu, nie jest to jednak zagwarantowane z uwagi na możliwość wystąpienia skrajnie niekorzystnych warunków meteorologicznych uniemożliwiających żeglugę w zamierzonym kierunku lub czyniących ją bardzo niekomfortową”.

Już sam wykaz portów odwiedzonych podczas rejsu Grecja, Cyklady, wrzesień 2018, a mianowicie Lavrion, Korissia, Poros i Egina (do tego należałoby dodać jeszcze kotwicowisko w Zatoce Sarońskiej) świadczy o tym, że program rejsu uległ zmianie. Umysł dociekliwy, po przestudiowaniu opinii z rejsu, w której w pozycji „Ilość godzin przy wietrze powyżej 6ºB” wpisano liczbę 18 domyśli się, że przyczyną tego była istotnie sytuacja pogodowa. Lwią część owych 18 godzin (podczas których niektórzy z nas doświadczyli po raz pierwszy żeglowania przy 8ºB) zajęła nam, nazywając rzecz po imieniu, ucieczka z Cyklad do spokojniejszej w tym czasie Zatoki Sarońskiej.

Należy podkreślić, że decyzja o zmianie programu rejsu została podjęta na podstawie prognoz meteo z różnych źródeł i konsultacji z armatorem, jeszcze zanim warunki stały się skrajnie niekorzystne. Sygnały od znajomych załóg, które utknęły zaraz potem na kilka dni np. na Serifos, utwierdziły nas w przekonaniu o słuszności tej decyzji.

Tak więc, jeśli chodzi o Cyklady, byliśmy tylko na wyspie Kea, w porcie Korissia, skąd pod koniec weekendu powracały promami do swoich domów tłumy ateńczyków (wielu z nich ma tu domy weekendowe, wyspa słynie z pięknych plaż oraz trekkingowych tras rowerowych i pieszych). W samej Korissi łatwo jest o zaprowiantowanie (nawet w niedzielę), można skorzystać z plaży i kąpieli w zatoczce, a spacer do punktów widokowych i innych interesujących miejsc (monastyr, cmentarz z widokiem na morze, które Grecy tak kochają) dostarcza wielu wrażeń.

A skoro nie Cyklady, to co w zamian? Wyspy i wybrzeże Zatoki Sarońskiej.
I dobrze, tam też przećwiczyliśmy praktycznie różne sytuacje na wodzie i w portach, zażywaliśmy kąpieli, kosztowaliśmy lokalnych specjałów (kto nie jadł lodów pistacjowych na Eginie, ten nie jadł ich wcale) i zwiedzaliśmy ciekawe miejsca i zabytki, jak np. TUTAJ
Los i taktyka przyjęta przez kapitana nam sprzyjały, np. w Eginie i Poros cumowaliśmy na ostatnich wolnych miejscach przy kei (do tego trzeba było przypłynąć o odpowiedniej porze, po zajęciu dobrego miejsca w nieformalnych regatach). O malowniczości widoków z wody i lądu nie ma się co rozpisywać – są gwarantowane. Trochę z tego prezentujemy na zamieszczonych tu zdjęciach, wszystko pozostanie na zawsze w naszej pamięci.

Ciekawe, że prawie wszyscy uczestnicy rejsu byli w wymienionych miejscach – i w ogóle w Grecji – po raz pierwszy. Może i dlatego przyjęcie alternatywnego programu odbyło się tak bezproblemowo?

 

Powrót

Skontaktuj się z nami

Zadzwoń do nas

33 497 10 57
pn - pt 8:00 - 16:00

Godziny otwarcia

poniedziałek - piątek
8:00 - 16:00

Napisz do nas

Zapytanie o czarter

Skorzystaj z formularza zapytania
Kursy motorowodne
ISSA - Federacja Szkół Żeglarskich
STCW
Księgarnia Morska - mapy, locje, przewodniki żeglarskie
Klub żeglarski Halny